Rekolekcje przy łóżku

Rozmowa z ks. Edwardem Laskiem, salwatorianinem, duszpasterzem Hospicjum św. Kamila w Bielsku-Białej.

- Być duszpasterzem hospicjum, codziennie spotykać się z chorymi, czasem bardzo ciężko chorymi.. Nie każdego stać na takie obciążenie. Co zadecydowało o tym, że Ksiądz się zdecydował na taką posługę?

- Przymusili mnie jak Szymona z Cyreny!!! Teraz nie chciałbym sobie wyobrażać innej posługi. Na początku byłem przestraszony. Ta posługa wydawała mi się "dołująca". Po każdych odwiedzinach u chorych (a bardzo wielu z nich, to cierpiący na nowotwory) szukałem oznak choroby u siebie. Z czasem gdzieś się wykształcił u mnie system obronny przed takim myśleniem. Wiem, że nie mogę dokładać choremu swojego krzyżyka.

- Czym z tej perspektywy dzisiaj są dla Księdza odwiedziny u chorych?

- To prawdziwe rekolekcje. Chory ma inną perspektywę patrzenia na Chrystusa, na krzyż. Pamiętam spojrzenie jednego z ciężko chorych na obraz Jezusa w jego pokoju. Patrzył na niego, uśmiechał się i wyciągnął rękę. Chwilę potem zmarł z tym uśmiechem na ustach.

Pamiętam też moją pierwszą wizytę u chorego. To był człowiek cierpiący na raka języka. Bardzo chciał przyjąć Komunię świętą, ale nie mógł. Wyspowiadał się, poprosił panią doktor, która ze mną była, by to ona przyjęła Komunię za niego. Wzruszenie ogromne. Takie chwile działają jak rekolekcje.

- Przychodzi Ksiądz do nich z Panem Jezusem. Bardziej oczekują spotkania z człowiekiem czy Jezusem?

- W tej posłudze tak bardzo widoczna jest siła sakramentu. Pamiętam chorego, który bardzo źle się czul, ale poprosił, by najpierw przyszedł ksiądz, potem dopiero lekarz. Kiedy go spowiadałem i wyciągnąłem rękę do rozgrzeszenia, potrzęsło nim, krzyknął i oddał ducha. To silnie na mnie podziałało.

Nierzadko nasze rozmowy, to podsumowania całego życia, spowiedzi generalne. W obliczu śmierci i choroby zmienia się perspektywa patrzenia na rzeczywistość. Wielu niewierzących wraca do Boga. Na palcach można policzyć tych, którzy tego nie chcą.

- Mówi się, że cierpienie uszlachetnia. Kapłanowi posługującemu chorym chyba nietrudno to dostrzec?

- To nie jest tak, że to tylko ja im posługuję. Od siedmiu lat odwiedzam niedowidzącą panią Stenię. Rozmawiamy o sensie cierpienia. Pani Stenia pyta o problemy moje, innych ludzi i swoje cierpienie ofiarowuje w naszych intencjach. Kiedyś paliłem papierosy i wtedy pani Stenia mówi, że swoje cierpienie i modlitwy ofiaruje w mojej intencji. Dziś już nie palę - stan zdrowia nie pozwala.

- Czy podczas tych spotkań nadal pokutuje opinia, że odwiedziny księdza nie wróżą nic dobrego dla zdrowia chorego?

- Różnie przyjmuje się kapłana. Najwięcej obaw mają rodziny chorych, nie oni sami. Czasem rodzina boi się, że skoro przyszedł ksiądz i to z hospicjum, to czeka ich najgorsze. Jedna z chorych nawet żartował: „O, pani doktor przyszła z księdzem, to już na pewno dostanę łopatą...”. A tak naprawdę oni sami chcą spotkania z kapłanem i Jezusem.

Chorych odwiedzam z dr Anną Byrczek, szefową Hospicjum św. Kamila. Ona zawsze przygotowuje chorego na ewentualną wizytę księdza, pyta o zgodę. Najczęściej się zgadzają, ale warto dodać, że pani doktor to też takie „pół księdza”. Chorzy nieraz ją pytają o sprawy duchowe, a mnie jak długo będą jeszcze żyli.

- Po ludzku patrząc, to smutna posługa, szczególnie wtedy, gdy chorzy odchodzą. Czy można w niej znaleźć radość?

- Radość, jaką widzi się na twarzy człowieka, który otrzymuje rozgrzeszenie, a wcześniej cale życie prowadził sprzecznie z Dekalogiem! Trudno opisać! Bycie z człowiekiem, przychodzenie do niego z sakramentami - to wielka radość.

Najbardziej radosna jest ludzka wdzięczność. W chwili, kiedy chory odchodzi, rodzina popada w rozpacz. My z panią doktor klękamy i odmawiamy Różaniec. To ich wycisza. Na drugi dzień dziękują za naszą obecność, za to, że nie są sami.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała Urszula Rogólska

Źródło: Gość Niedzielny nr 8 z dnia 24.02.2002 r

Nasze hospicjum

Stowarzyszenie
"Hospicjum św. Kamila
w Bielsku-Białej"

ul. NMP Królowej Polski 15
43-300 Bielsko-Biała
tel. 33/ 811 03 67
e-mail: zarzadkamilbb@vp.pl

NIP 547-210-59-44
REGON 241158869

Konto bankowe
ING Bank Śląski
nr 15 1050 1070 1000 0023 4115 9347

wpis do Księgi rejestrowej
podmiotów wykonujących

działalność leczniczą
pod nr 000000025415

Polecamy